Dzień 6: Dzień odpoczynku – Sokołowsko – Wałbrzych

Szlaki długodystansowe

Główny szlak sudecki

Dzień 6 - Dzień wolny:
zwiedzanie Wałbrzycha i Sokołowska

Dzisiaj postanawiamy zrobić sobie dzień przerwy. Świeżo nabyte odciski Bartka i poparzenia słoneczne kostek i łydek Sylwii przekonują nas do zajęcia się regeneracją przed wciąż daleką trasą do czerwonej kropki w Prudniku. 
 
Udaje nam się zabukować nocleg w Sokołowsku więc ruszamy spod schroniska PTTK Andrzejówka wygodnym zielonym szlakiem do tego znanego swego czasu uzdrowiska. Nazywane polski Davos, Sokołowsko zostało przekształcone w 2 połowie XIX przez niemieckiego lekarza Hermanna Brehmera w miejscowość kuracyjną. Uruchomiono tutaj pierwsze na świecie specjalistyczne sanatorium dla gruźlików, w którym zastosowano nowatorską metodę leczenia klimatyczno-dietetycznego. Bliskim współpracownikiem Brehmera stał się Alfred Sokołowski i to jego nazwisko posłużyło po II wojnie światowej za obecna nazwę miejscowości. Zrzucamy zatem plecaki na naszej kwaterze i udajemy się autobusem nr 15 na wycieczkę krajoznawcza do Wałbrzycha.
 
Trasa autobusu prowadzi malowniczymi przełęczami i dolinami Gór Wałbrzyskich. Samo miasto położone jest w ich sercu i ma prawdziwie górski charakter. Wysiadamy w centrum i udajemy się na rynek. Tam przy szumie eleganckiej fontanny zajadamy się lodami i odpoczywamy po traumatycznych przeżyciach dnia poprzedniego. Postanawiamy trochę się „schłodzić” przy zwiedzeniu podziemi dawnej kopalni węgla kamiennego „Julia”. Obecnie mieści się tutaj muzeum oraz centrum kultury „Stara Kopalnia”. Po drodze wstępujemy do Apteki Piastowskiej by znaleźć remedium na nasze obtarcia oraz oparzenia słoneczne. Co prawda jest niedziela, ale na szczęście zastajemy otwarte podwoje. Teraz już tylko 20 min spaceru i meldujemy się pod „Starą Kopalnią”.
 
Po zakupie biletów czekamy na naszego przewodnika. Okazuje się nim wykwalifikowany pracownik dozoru funkcjonującego tu niegdyś zakładu, obecnie na zasłużonej emeryturze. Prawdziwy górnik z krwi i kości. Kopalnia robi na nas ogromne wrażenie. Mieliśmy okazję zwiedzać podobne miejsca na Górnym Śląsku ale nigdzie nie zachowano tak dużo z zabytkowej tkanki architektonicznej. Zostajemy oprowadzeni trasą podziemną przez sztolnię szkoleniową i tunel odstawy kamienia – z maszynami i urządzeniami górniczymi do urabiania i ładowania węgla. Odwiedzamy również lampownię z dyspozytornią gdzie można zobaczyć makietę Lisiej Sztolni. Podziwiamy maszyny wyciągowe szybu „Julia” z 1911 r. oraz udajemy się na wieżę widokową wybudowaną w miejscu dawnej chłodni kominowej. Przy rozległych panoramach Wałbrzycha i gór się nad nim piętrzących żegnamy się z naszym przewodnikiem i kończymy zwiedzanie. Jeszcze tylko degustacja piwa z regionalnego browaru w Nysie i lądujemy z powrotem w autobusie linii 15 by wrócić do Sokołowska.
 
Nasz kroki w pierwszej kolejności kierujemy do ruin dawnego sanatorium „Grunwald”. Mieści się tu obecnie Fundacja Sztuki Współczesnej In Situ i tworzy w tym miejscu Międzynarodowe Laboratorium Kultury. Na miejscu spotykamy jej założycielkę, która okazuje się znaną artystką pracującą w pocie czoła nad sfinansowaniem odbudowy tego miejsca. Po zakupie cegiełek wspinamy się na odremontowaną wieżę sanatorium skąd podziwiamy panoramę Sokołowska. Przy wyjściu okazuje się że budynek jest… zamknięty. Udaje nam się skontaktować z przedstawicielami fundacji i po krótkiej chwili zostajemy uwolnieni – jak cytując „Księżniczka i książę zamkniętych w wieży”. Fakt, sceneria sanatorium „Grunwald” jest iście bajkowa!
 
Po takich przygodach udajemy się do miejscowej Kawiarenki Smaków słynącej ze znakomitej bezy oraz pizzy truflowej. Co prawda bezy „już wyszły” ale za to gospodarze raczą nasz przepysznymi pizzami – truflową oraz malinową. Palce lizać! Tak posileni spacerujemy po uzdrowisku podziwiając ciekawą architekturę tego miejsca. Jako ciekawostkę należy wspomnieć, że w powodu choroby płuc swojego ojca, kilka lat swego życia spędzi w Sokołowsku Krzysztof Kieślowski. Nawiązując do tego faktu od paru lat odbywa się tutaj festiwal filmowy imienia tego znanego reżysera. Miejscowość posiada własne kino, gdzie fundacja wyświetla podczas festiwalu (i nie tylko) ciekawe i awangardowe filmy.
 
Swój spacer kończymy pod miejscową cerkwią. Dość ciekawy budynek w tej części kraju, nieprawdaż? Sprawa jest dosyć prosta. Ze względu na dużą ilość kuracjuszy z Imperium Rosyjskiego, postawiono tutaj świątynię prawosławną by mogli oni mieć możliwość zaspokojenia swoich potrzeb religijnych. Wracając na kwaterę mijamy jeszcze monumentalny dom sanatoryjny „Biały Orzeł” pod którym rozłożyła się meta dzisiejszego festiwalu biegowego oraz nordic walking. Oklaskujemy zwycięzców . Po 10 min trafiamy na kwaterę do wygodnego łóżka co na naszym Głównym Szlaku Sudeckim nie jest dla nas codziennością. Tak zregenerowani i wypoczęci możemy zmierzyć się z podobno najtrudniejszym pasmem górskim na całym szlaku – Górami Kamiennymi.
 

Wałbrzych-sokołowsko

Mapy & ciekawostki

  • Stara Kopalnia – Centrum Nauki i Sztuki w Wałbrzychu
  • Sanatorium Grunwald w Sokołowsku
  • Cerkiew w Sokołowsku
Cerkiew w Sokołowsku
"Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą." Paul Theroux

Zobacz koniecznie

polecamy inne nasze artykuły

Główny szlak sudecki

Dzień 3: Chatka akt w Karkonoszach - Karpacz

Mały szlak beskidzki

Dzień I:

Rowerowy szlak orlich gniazd

Dzień I: Kraków - jaroszowiec

Dodaj komentarz