Szlaki długodystansowe

Główny Szlak Beskidzki

Dzień 1
Wołosate -Ustrzyki górne

Zapraszamy na relację  ze startu naszego przejścia Głównym Szlakiem Beskidzkim w Wołosatem.
 
Po przyjeździe w piątek i noclegu w schronisku Kremenaros ruszyliśmy z Ustrzyk Górnych meleksem pod czerwoną kropkę. Stąd dość długim i łagodnym podejściem docieramy na Przełęcz Bukowską.
 
Za przełęczą kończy się las i zaczynają piękne widoki i panoramy. Dostarcza nam ich ścieżka prowadząca przez Rozsypaniec (1280 m) oraz Halicz (1333 m) do Przełęczy pod Tarnicą (1285 m). Stamtąd już przez Szeroki Wierch (1268 m), skąd widać już połoniny, schodzimy do Ustrzyk Górnych gdzie kończymy 1 dzień Głównego Szlaku Beskidzkiego.
 

Dzień 2
Ustrzyki górne - smerek

Drugi dzień wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim,  poprowadził nas Połoninami Caryńską, Wetlińską oraz Smrekiem do miejscowości o tej samej nazwie.
 
Opuszczając gościnne progi schroniska Kremenaros wspinamy się, dość stromym, podejściem na pierwsza z połonin – Caryńską. Wysiłek w pełni rekompensują piękne panoramy z trasy grzbietowej. Teraz szybkie zejście do Brzegów Górnych i jesteśmy na dole. Jednak przed kolejną wspinaczką udajemy się niewielkiego bufetu w jedynym budynku tej miejscowości. To ślad to wysiedleniach miejscowej ludności w ramach akcji „Wisła”.
 
Jeszcze trochę wysiłku i jesteśmy znowu na połoninie, tym razem Wetlińskiej. Tam mijamy przebudowę słynnego schroniska górskiego Chatka Puchatka. Na szczęście obok postawiono kilka góralskich szałasów, gdzie można uzupełnić płyny oraz posilić się.
 
Dzień zaczyna powoli chylić się ku końcowi a przed nami został jeszcze Smerek. Docieramy na ten szczyt tuż przed zachodem słońca. Spod krzyża podziwiamy wieczorne panoramy Bieszczad. Zejście do miejscowości, o tej samej nazwie jak szczyt, odbywa się już w ciemności. Na szczęście, na nocleg, udaje nam się dotrzeć przed nadchodzącą burzą. Jednak da się nam ona jeszcze we znaki w ciągu nocy…
 

Dzień 3
smerek - cisna

Trzeci dzień na szlaku GSB przywitał nas jeszcze w nocy. Przeszła wtedy burza z potężną wichurą, która zmiotła stojący po sąsiedzku namiot zamieniając go w stos potarganych szmatek i połamanych palików. Nasz na szczęście wytrzymał.
Rano aura się zupełnie odmieniła. W chmurach i mgle zniknęły połoniny. Na szczęście nie padało, ale wilgotność powietrza była podobna do tej z lasów amazońskich. Po stromym podejściu pod Fereczatą (1102 m) idziemy granią w kierunku Cisnej. Przy przejściu przez Okrąglik (1101 m) ocieramy się o słowacką granicę o czym świadczą smsy od tamtejszego operatora telefonii komórkowej.
Na szczycie Małego Jasła (1103 m) mgły się rozwiewają a nam ukazuję się przepiękna panorama Bieszczadów z Cisną oraz zalewem solińskim w tle. Pomału schodzimy do Cisnej, przechodząc potok Solinka. Po znalezieniu noclegu udajemy się do Siekierezady, będącej niejako symbolem Cisnej.
Na drugi dzień maszerujemy na przejażdżkę miejscową kolejką wąskotorową. Trasa prowadzi z Majdanu do Dołżycy i z powrotem. Polecamy tę atrakcję, zarówno dla młodych jak i trochę starszych.
Jako że w związku z wycieczką dzień mamy dzisiaj krótszy. Trasa też będzie dopasowana do reszty dnia. Wspinamy na Hona (820 m) odwiedzając po drodze miejscową bacówkę. Po pokonaniu podejścia, którym poprowadzono orczyk narciarski, idziemy w miarę łagodnym szlakiem graniowym.
Maszerując w stronę Przełęczy Żebrak, po drodze zdobywamy Wołosań (1071 m). Z przełęczy schodzimy do studenckiej bazy namiotowej Rabe. Tutaj kończymy kolejny dzień wędrówki.

Dzień 4
cisna - Baza studencka rabe

Wczorajszy dzień na #GSB to 16km z Cisnej do Bazy studenckiej Rebe. Wcześniej postanowiliśmy przejechać się koleją wąskotorową Majdan-Dołżyca-Majdan:) Te rejony Bieszczadów są nam nieznane… Szlaki prowadzą zalesionymi górami o ciężkich podejściach i stromych zejściach. Odpoczywamy jednak w bazie studenckiej Rabe za 13 zl od osoby, schodząc tam już o 18 i kąpiąc się w rzece:) Co raz bardziej wdrażamy się w „życie w drodze”🙂

Dzień 5
baza studencka rabe - Chatka w przybyszowie

Nadszedł dzień pożegnania z Bieszczadami! Dzień zaczynamy tam gdzie go skończyliśmy wczoraj czyli w studenckiej bazie namiotowej „Rabe”. Po spakowaniu zaczynamy wspinaczkę na Chryszczatą (988 m).
Niestety szczyt jest zarośnięty więc pozostaje nam zejście do Duszatyna. Po drodze mijamy dość ciekawe jeziorka duszatyńskie, które powstały w wyniku oberwania się zbocza Chryszczatej.
Docieramy do rzeki Osława, będącej naturalną granicą pomiędzy Bieszczadami, a Beskidem Niskim czyli Karpatami Wschodnimi oraz Zachodnimi. Na koniec Bieszczady żegnają nas krótką, acz treściwą, ulewą połączoną z gradobiciem.
Pokonując niewielki masyw górski docieramy do Komańczy. Po drodze podziwiamy ciekawe murale na ścianach budynków, przedstawiające dawnych, wysiedlonych mieszkańców tych okolic – Łemków i Bojków. Poza schroniskiem górskim PTTK, znajduje się tutaj również klasztor Sióstr Nazaretanek, w którym przetrzymywano ok. rok prymasa Polski, Stefana Wyszyńskiego. Po zwiedzeniu tego miejsca oraz posileniu się w miejscowym schronisku ruszamy w Beskid Niski!

Dystans

Rzeczywisty dystans odcinka Bieszczadzkiego (Wołosate - Komańcza)

nocleg

Dzień 0 i 1: Schronisko Kremenaros - Ustrzyki Górne

Dzień 2: Przystanek Smerek w Smereku

Dzień 3: Agroturystyka w Cisnej

Dzień 4: Baza Studencka Rabe

Dzień 5: Chatka w Przybyszowie

Wołosate Komańcza

Mapy & ciekawostki

„Wędrówka to nie tylko zmiana miejsca. Wędrówka to przeżycie. A przeżycia nie można znaleźć w górskim krajobrazie ani w szumie morza. Można je odkryć tylko w sobie. Mało kto potrafi na pierwszy rzut oka odróżnić drogocenny kamień od szkiełka. Jednak na pewno nie znasz nikogo, kto opowiadałby z przejęciem o emocjach towarzyszących oglądaniu kawałków kolorowego szkła. (…)
Trzeba wiedzieć, na co się patrzy. Różnica nie leży po stronie przedmiotu, ale patrzącego. To on wydobywa emocje z obrazu , który ma przed oczami albo przechodzi obojętnie obok skarbów, mając je za śmieci.”
 
„Bieszczady dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami” Adrian Markowski
Bieszczady to dla wielu początek Głównego Szlaku Beskidzkiego, a książka, którą prezentujemy to klucz do poznania Bieszczadów. I to wcale nie powierzchownie, ale do głębi. Na podstawie swoich długoletnich doświadczeń autor książki pewnie prowadzi czytelnika po drogach i bezdrożach, meandrach przeszłości i dnia dzisiejszego Bieszczadów.
Niczego nie narzuca, lecz jedynie wskazuje szlaki do skarbów, które można tu odnaleźć. Bo Bieszczady są magiczne, jednak ta magia dostępna jest jedynie tym, którzy wiedzą, gdzie i na co należy patrzeć. Nie są skąpe, ale nie obdarowują każdego tak samo. Mierzą wędrowców własną miarą, ceniąc szczególnie tych, którzy przemierzają swoją drogę z szacunkiem i pokorą.
Adrian Markowski, autor na poły przewodnika, na poły reportażu, zaprasza na ścieżki bardziej i mniej znane, leżące na szlakach, poza nimi, a także we wnętrzu każdego z nas. Pokazuje, że każdy, jeśli tylko zechce, może przeżyć na tych rubieżach prawdziwą przygodę. Bo choć Bieszczady nie są już dalekie i dzikie, zawsze były i wciąż pozostają wyzwaniem. Każdy musi tu wydeptać swoją ścieżkę. Ta książka to pierwszy krok.
Z tą książką zrozumiesz i pokochasz Bieszczady!
"Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą." Paul Theroux

Zobacz koniecznie

polecamy inne nasze artykuły